niedziela, 7 sierpnia 2011

Kilka słów o e.l.f. Cream Eyeliner

Hej moi drodzy!
Dziś chciałabym przypomnieć Wam pewien produkt, o którym swego czasu było dość głośno na YouTube. Mowa tutaj o kremowym eyelinerze firmy e.l.f.
Wszyscy strasznie go zachwalali, i słysząc kolejne "oh'y" i "ah'y" postanowiłam sobie właśnie ten produkt zakupić!
Producent zapewnia, że kosmetyk jest ważny pół roku od dnia pierwszego otwarcia. Zapowiadało się na prawdę ciekawie. Używałam go codziennie, to dzięki niemu wypracowałam proste kreseczki ;-). Początkowa współpraca była znakomita! Eyeliner był bardzo kremowy, dosłownie sunął po powiece, nie był toporny i kreska był n prawdę intensywnie czarna przez cały dzień! Nie odbijał mi się na powiece, po aplikacji na prawdę szybko zasychał.
Ale niestety, wszystko się skończyło, gdy nagle po 1,5 miesiąca eyeliner był coraz oporniejszy. Stawał się twardszy i konsystencja coraz mniej przypominała tę początkową.
Później (i to jest fascynujące!) produkt zaczął się kurczyć! Tym samym stawał się suchy i po prostu brudzący! Po prawie 3 miesiącach niestety musiałam przerwać jego używanie, gdyż po prostu już się do niczego nie nadawał.Poniżej zdjęcie jego aktualnego stanu, zwróćcie uwagę, gdzie są ścianki pojemniczka, a gdzie sam produkt. Wygląda jak maleńki, czarny węgielek.

Niestety kochani, ja się na tym produkcie zawiodłam, bo spodziewałam się, że posłuży mi dłużej ;-(. Owszem początki były świetne! Efekt niesamowity, ale to kurczenie się... "O co kaman?" Zawsze był dokładnie przeze mnie zakręcany, bo wiedziałam, że tego typu eyelinery nie lubią być długo odkręcone.
Gdy go kupowałam, kosztował mnie na allegro(bez przesyłki) 36zł (było to jakieś pół-lub ponad-roku temu).
Teraz jest dużo tańszy, ale i tak myślę, że jeśli jesteście osobami, które nie mogą żyć bez porządnego eyelinera, to warto zwrócić uwagę, na produkt np. M.A.C.'a, gdyż ich eyelinery służą zdecydowanie dłużej, a jeśli to nie jest produkt tak dla Was istotny, proponuję zainwestować w coś drogeryjnego, np. Essence.
Mam nadzieję, że do czegoś przydały się moje wypociny...:) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na YouTube'owy seans:
Buźka :*

13 komentarzy:

  1. dotąd używałam eyelinera w płynie, ale chcę sobie kupić w żelu i szukam jakiegoś dobrego :) szkoda, że ten z elfa się nie sprawdził, bo zastanawiałam się nad nim. chyba zainwestuję w eyeliner MAC ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałam go kiedyś kupić, ale właśnie słyszałam, że bardzo szybko wysycha, po twojej recenzji nie żałuję, że go nie kupiłam
    http://pat18s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak mi też bardzo szybko wysechł;( Nie jest fajny:( Zapraszam do mnie na test Rexona:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam słyszałam, że ten z essence jest naprawdę w porządku :P a poza tym kosztuje 12 zł - nawet jak na dwa miesiące używania to taką cenę można przeżyć =)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda ze ten elf zawiodl, ale na szczescie mamy essence, ktory nas ratuje :D Super filmik, bardzo lubie o takiej tematyce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że go nie kupiłam, a miałam taki zamiar ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. No to lipa. Mam nadzieje, że mój essence nie nawali.. Filmik obejrzałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. faktycznie jakas masakra, kto by pomyślał, a tak go zachwalali. Na pewno go nie kupię. Dzięki za dobra recenzje. Masakra jakas , śmiech na sali z tego produktu, jak można w ogóle takie cos wypuścic na rynek;/?

    OdpowiedzUsuń
  9. No fakt też słyszałam, że szybko wysycha ale nie jest drogi w stosunku do innych więc wydaje mi się, że dla początkujących osób będzie okej ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. oznaczyłam Cię do zabawy "7 faktów o moim makijażu" :) więcej tutaj:
    http://aagniieszka.blogspot.com/2011/08/7-faktow-o-moim-makijazu.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie strasznie szybko się zepsuł :( No ale najważniejsze, że posłużył w nauce rysowania kreseczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No nie ma co sie spodziewac wiecej jak za eyeliner po 3 dolary : )

    OdpowiedzUsuń