czwartek, 7 sierpnia 2014

Gadżety kobiety - Clarisonic Mia 2

Czas rozpocząć na blogu nową serię. Wiele z nas podąża za kosmetycznymi nowościami, nawet jeśli mowa tutaj o przeróżnych gadżetach upiększających. Dziś pod lupę wezmę soniczną szczoteczkę do mycia twarzy, o której ostatnimi czasy było bardzo głośno, czyli Clarisonic Mia 2.





Zacznę od tego, że w zestawie otrzymujemy:
- Clarisonic Mia 2 z założoną szczoteczką i z nasadką zabezpieczającą
- etui
- ładowarkę
- żel oczyszczający
- dodatkową końcówkę

Idea szczoteczki Clarisonic:
W odróżnieniu od urządzeń obrotowych, nasza opatentowana technologia oczyszczania sonicznego współpracuje z naturalną elastycznością skóry. Szczoteczka wykonuje ruchy w przód i wtył z częstotliwością ponad 300 ruchów na sekundę. Pracujące wspólnie, giętkie włókienka zewnętrzne i wewnętrzne szczoteczki skutecznie usuwają brud i sebum, głęboko oczyszczając pory i przygotowują skórę do lepszej absorpcji składników kosmetyków nakładanych na powierzchnię skóry.


Ja skusiłam się na wersję z końcówkami do skóry wrażliwej - poczytałam, pooglądałam filmiki na jej temat na YouTube i te końcówki są nie za miękkie, nie za twarde, nie zrobimy sobie nimi krzywdy, ale też będą dobrze oczyszczać.
Szczoteczki używam od grudnia 2013r. Początkowo codziennie, teraz do 3 razy w tygodniu. Słyszałam, iż producent zaleca wymianę co 3 miesiące, ale umówmy się - skoro wszystko z nią w porządku i wygląda na prawdę dobrze (co zobaczycie na dalszych zdjęciach) to i po co? Czyszczę ją po każdym użyciu oraz wyparzam i jest nadal w świetnym stanie, a do tego czyściutka.


Szczoteczka bardzo ładnie oczyszcza buzię, czuć, że jest dogłębnie oczyszczona, aczkolwiek jeśli będziecie się spodziewać oczyszczenia porów, niestety tutaj możecie się zawieźć. Aż tak dobrze niestety nie jest. Buzia po takim zabiegu nie jest ściągnięta ani napięta. 
Masaż jest podzielony na 4 etapy - czoło, jedna połówka buzi, druga i broda. Dzięki wibracjom po 25 sekundach wiemy, kiedy przejść na inną część twarzy. Nie jest więc to "zabieg" bezmyślny i nie skupiamy się tylko na jednej części twarzy.

Szczoteczka jest banalna w obsłudze. Mamy jedynie dwa przyciski - dolny do włączenia/wyłączenia (po minucie szczoteczka sama się wyłącza) oraz powyższy do wybrania prędkości (są 2 prędkości).


No dobrze, ale czy warto podjąć się tak drogiej zabawy? Sama szczoteczka to w Polsce koszt ponad 600zł, do tego dojdą z czasem zakupy końcówek, co też jest wydatkiem ok. 100zł.
Trudna sprawa i raczej indywidualna. Szczoteczkę można kupić taniej z np. amerykańską wtyczką. Wówczas dokupujemy przejściówkę i oszczędzamy masę pieniędzy.
Clarisonic w moim przypadku sprawdza się na prawdę dobrze, nie mogę narzekać. Ale nie powiem, że polecam ją wszystkim i jest to must have. Podobny efekt osiągniemy oczyszczając buzię chociażby szmatką muślinową. Ale umówmy się - taka szczoteczka to po prostu wygoda. 

Ja jestem na tak, ale jestem ciekawa, co Wy na ten temat sądzicie? 
Buziaki :)

7 komentarzy:

  1. Jakoś nie widzę potrzeby jej posiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jej nie mam, ale z chęcią bym sobie sprawiła takie cacko;p

    zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc chyba aż tak mnie nie kusi, głównie przez cenę. Póki co wystarczy mi odpowiednik z Biedronki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. z chęcią bym kupiła ;) wolę uzbierać pieniądze, niż wydać je n jaką podróbkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Och. Moje niespełnione marzenie. Fantastyczny produkt za niebotyczną cenę. Może kiedyś.... :)

    Zapraszam do siebie i pozdrawiam !
    http://www.hushaaabye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń